poniedziałek, 28 maja 2012

Patrzę na pieprzony zegar, widzę wyścig cyfer.

Dzisiaj nie działo się ni ciekawego, jak zwykle. Oprócz zdemolowania mojego zeszytu do Polskiego (Dziurkowaniem go długopisem tworząc alfabet Braila) no, ale to nic szczególnego. Wczoraj prawie do wieczora byłam w Hyznym, z moją ukochaną Olą planowałyśmy już wakacje. Strasznie nie mogę się ich doczekać, może jakoś zleci.
W środę sprawdzian z Fizyki... Najgorsze jest to, ze ponoć nigdzie nie można znaleźć go na necie, ale jeszcze nie szukałam.


Chcę tam ! <3 (Karwia 2011).